Find more about Weather in Poznań, PL
53028



gluszyna.pl












Dzień dzisiejszy. Monstrum z Głuszyny i inne opowieści.


Dzięki NATO będziemy wizytówką Poznania!

O osiedlach, leżących z dala od centrum miasta, mówi się "peryferie Poznania", mówi się "na obrzeżach" , a wszystko to brzmi pejoratywnie, brzmi tak jakbyśmy powiedzieli "gorszy Poznań" . I coś, niestety, w tym jest. Bo to jest ten gorszy Poznań gdzie nie ma chodników, kina, nocnej komunikacji, ale ciągle to jeszcze Poznań! Zapomniany, niepopularny...

Do takich osiedli należą, znajdujące się w najbardziej na południe wysuniętej części Poznania, położone nad Głuszynką: Głuszyna, Piotrowo, Sypniewo, graniczące z gminami Mosina i Kórnik. Owa granica jest tutaj tak niepewna, że część poznaniaków z ul Daszewickiej w Głuszynie przypisano administracyjnie do... gminy Mosina, co miało swoje reperkusje podczas ostatnich wyborów samorządowych. Z kolei mieszkańcy osiedla Kamionki w gminie Kórnik należą do głuszyńskiej, a więc poznańskiej parafii pw. Św. Jakuba.

Pamiątki przeszłości.

Bez względu na to jak określimy Głuszynę i okolice (włączone w granice miasta na początku lat 40. ubiegłego stulecia), są to osiedla bogate w historię i zacne postaci, o których można przeczytać w encyklopedii. W Głuszynie stoi jeden z najstarszych murowanych kościołów w Wielkopolsce, będący pod koniec XIII wieku kolegiatą, z doskonale zachowanymi do dziś architektonicznymi detalami, zasobny w zabytkowe elementy wyposażenia. O Głuszynie wspomniał Długosz, pisząc o najeździe Krzyżaków na Wielkopolskę w 1331 roku. W Głuszynie urodził się wybitny podróżnik, geograf, geolog i odkrywca Paweł Edmund Strzelecki (XVIII / XIX w.), który w dalekiej Australii i bliższej Anglii rozsławiał imię Polski. Jego rówieśnikiem byłFelicjan Sypniewski do rodu którego należało Piotrowo, a on sam był wybitnym przyrodnikiem, pierwszym prezesem Wydziału Przyrodniczego Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Na jednym z trzech głuszyńskich cmentarzy leżą zasłużeni w bojach Powstania Wielkopolskiego Franciszek Styziński i Jan Kozłowski. Jedna z ulic Głuszyny -Piotrowa nosi imię A. Gabszewicza, oficera lotnictwa, dowódcy skrzydła 131, który prawdopodobnie jako pierwszy strącił niemiecki samolot nad Polską w czasie II wojny światowej. Uczniowie opiekują się kwaterą radzieckich żołnierzy, którzy zginęli tutaj w końcu stycznia 1945 roku podczas szczególnie zażartych bojów o lotnisko w sąsiednich Krzesinach.

Co pozostało po tych historycznych postaciach, wydarzeniach? Niewiele, boaleje kasztanowe, zasadzone z inicjatywy Felicjan Sypniewskiego, są mocno zaniedbane, dawny folwark czeka aż się zapadnie (oczywiście, pod opieką ...konserwatora zabytków), w sąsiednich budynkach ulokowały się trzy firmy blacharsko-ślusarskie. Najważniejsze jednak-pozostała pamięć.

Ponad lasami szkoła nasza.

Tak rozpoczyna się hymn Szkoły Podstawowej nr 53 im Pawła Edmunda Strzeleckiego. Tu kultywuje się pamięć wielkiego podróżnika. Za kilkanaście dni sąsiednie Gimnazjum nr 30 będzie obchodziło uroczyście przyjęcie imienia .Felicjana Sypniewskiego.

"Podstawówka" sama w sobie jest już historią tych osiedli. Najpierw hrabia Działyńncki ofiarował kawałek ziemi pod budowę szkoły w Głuszynie. By rok 1824. w 1960 roku Szkole Podstawowej nr 53 nadano imię P. E. Strzeleckiego.10 lat później zaczęto budowę nowej szkoły, a 30 lat temu w setną rocznicę śmierci Strzeleckiego odsłonięto jego popiersie i zaprezentowano hymn szkoły (z muzyką i słowami nauczycielki Marii Siarkiewicz).

Dworek "Pod Platanem"

Od czterech lat zreformowana "podstawówka"sąsiaduje z Gimnazjum nr 30.

Strzelecki powiedział kiedyś, że wyłącznym celem wszystkich jego poczynań było bezustanne zdobywanie wiedzy. I chyba ta sentencja przyświeca uczniom tej szkoły, którzy uczą się tak dobrze, że są laureatami olimpiad, konkursów, igrzysk, chętnie poświęcają swój wolny czas na poszerzenie wiedzy w rozmaitych klubach, stowarzyszeniach (m. in. miłośników własnego regionu). Szkoła stwarza im możliwość korzystania z nowoczesnych technik komputerowych w doskonale wyposażonych pracowniach. Te sukcesy to wielka zasługa grona nauczycielskiego, rodziców, ale i wielu przyjaciół, jakich zdobyła szkoła.

W holu podstawówki cisza - trwają lekcje. Jest czas, aby przyjrzeć się sztandarowi szkoły z podobizną Strzeleckiego, obejrzeć dziesiątki pucharów - nagród za rozmaite osiągnięcia uczniów tej szkoły. W szkole jest Izba Tradycji, poświęcona Strzeleckiemu.

- W tej chwili ją reorganizujemy - mówi wicedyrektor Halina Kleczewska. mamy ciekawe zbiory, między innymi listy, jakie otrzymaliśmy od Polonii australijskiej.

Boisko - rzecz ważna.

W rozmowie z przewodniczącym Zarządu Osiedla Jerzym Kledzikiem co chwilę powraca temat boiska. - Zakończenie budowy tego kompleksu sportowego to dla mas najważniejsza sprawa - mówi J. Kledzik. - Trzeba było przez dwa i pół kadencji oszczędzać, aby wybudować boisko do piłki nożnej, koszykówki i wkrótce do siatkówki. Niestety na kort tenisowy nie starczyło pieniędzy, że nie wszystkim mieszkańcom akurat to przedsięwzięcie przypadło do gustu, ale skoro zaczęliśmy to musimy skończyć. Tym bardziej, że boiska będą służyć wszystkim, poza tym w Głuszynie nie ma dla młodzieży żadnej alternatywy, no, chyba, że wystawanie w klatkach schodowych, różne wybryki - z nudów. Imprezy które będą się tutaj odbywać mają też integrować mieszkańców.


Jerzy Kledzik, przewodniczący Zarządu Osiedla, jest przekonany, że Głuszyna stanie się wizytówką Poznania.

Ważnym partnerem we wszystkim co związane z boiskiem jest Stowarzyszenie Sportowe "Lotnik" , skupiające 70 młodych piłkarzy, w tym 60 chłopaków pochodzi z miejscowych osiedli. To organizacja nie dotowana przez miasto, utrzymywana wyłącznie z pieniędzy rodziców piłkarzy. Stowarzyszenie założył Marek Matuszewski -dziś prezes honorowy, działalnością kieruje obecnie Krzysztof Urbanek. "Lotnik" partycypuje finansowo, ale i zapewnia opiekę nad kompleksem. W przyszłym roku działacze z Głuszyny chcą zakończyć inwestycję: trzeba jeszcze wybudować trybunę, ogrodzić boisko do kosza, postawić kontener, w którym będą szatnie, magazyn. Na zakończenie roku szkolnego już teraz zapowiadany jest wielki festyn. Próba generalna odbyła się latem: przez Głuszynę przemaszerowała orkiestra dęta ze Śremu, rozegrano mecz, były konkursy z nagrodami, pokaz tresury psów, a na zakończenie, dzięki wojsku, autentyczna grochówka żołnierska. Baza wojskowa zabezpieczyła festyn pod względem medycznym.

-Niech sobie pani wyobrazi, że na tę imprezę nie wydaliśmy ani złotówki wszystko zawdzięczamy "Lotnikowi" , właścicielom naszych sklepów i sklepików oraz bazie wojskowej - mówi J. Kledzik.

Coraz mniej samorządności.

Pomimo różnych perturbacji, samorządowcy z Głuszyny dwoją się i troją, aby jak najlepiej pomóc lokalnej społeczności. Przy ul Głuszyna powstają chodniki. Parking przed pocztą mieszkańcy zbudowali własnym sumptem, przy pomocy Rady Osiedla. Przy szkole pojawił się próg spowalniający jazdę, jest sygnalizacja świetlna, ale niestety i tak się zdarzają wypadki. Rada wyposażyła ze swoich funduszy głuszyńską straż ochotniczą w nowe kaski, a przedszkole i obie szkoły- w pomoce dydaktyczne. Wspólnymi siłami, z pomocą księdza proboszcza i parafian dociągnięto wodę do jednego z cmentarzy, aby ludzie nie musieli jej nosić w butelkach.


Grobowiec Sypniewskich na przykościelnym cmentarzu jest niezwykle skromny. Wejścia bronią metalowe drzwi, łańcuchy i kłódka. Nawet proboszcz nie wie czyje szczątki skrywa grobowiec. Prawdopodobnie pochowano tutaj także Felicjana Sypniewskiego, wybitnego przyrodnika, mieszkańca i właściciela majątku w tych stronach.

Kiedyś samorządowcy zajmowali się też problemami najuboższych. Teraz już im tego nie wolno - zmieniły się przepisy.

- Ale to przecież my wiemy komu czego potrzeba, a nie urzędnik zza biurka - irytuje się J. Kledzik, przewodniczący Zarządu Osiedla.

- Nas trzeba wykorzystać, bo znamy problemy od kuchni. Biurokracja jest szalenie niewygodna, bo są sytuacje gdzie pomóc trzeba szybko, na przykład dać paczkę żywnościową. Podobnie się ma sprawa z pomocą dla szkół czy przedszkoli -jeśli chcemy pomóc to najpierw trzeba dokonać przelewu środków z Rady Osiedla na konto Wydziału Oświaty i tam dokonuje się zakupów. Czujemy się w pewnym sensie ubezwłasnowolnieni. Stąd też skrzydeł nam dodaje każda załatwiona sprawa! Generalnie rzecz biorąc, kompetencje samorządów pomocniczych z roku na rok są coraz mniejsze.

Monstrum z Głuszyny.

Wystarczy spojrzeć na mapę Poznania, aby przekonać się jak ten teren obfituje w lasy -parki krajobrazowe. Rosną tutaj ciekawe okazy drzew, jak choćby wiąz o 430-centymetrowym obwodzie pnia. Są też stawy pod opieką wędkarzy i Wojewódzkiego Zarządu Wędkarskiego, który gdy trzeba, zarybia te małe akweny. Aż cztery położone są nieopodal Dworku "Pod Platanem" (niegdyś odbywały się tutaj pikniki cauntry, teraz prawdopodobnie następuje kolejna zmiana właściciela i tylko koty harcują na podjeździe).

W jednym ze stawów ulokowało się...monstrum. No, nie jest to potwór z Loch Ness, ale wieeelki sum. Wędkarze podejrzewają, że osiągnął już półtora metra długości i ma coraz lepszy apetyt: zjada nawet 1,5-kilogramowe karpie! Nie daje się odłowić. Spryciarz!

Wokół stawów, otoczonych piękną zielenią, postawiono liczne stanowiska dla wędkarzy. Cisza, spokój i ryba bierze. Są karpie, amury, leszcze, płocie. Wędkarze odpłacają się rybom (!) zimową porą, robiąc otwory w lodzie. Znajdą też czas na zabiegi konserwacyjne.

Będziemy wizytówką Poznania.

Jerzy Kledzik jest przekonany, że już niedługo to Głuszyna będzie wizytówką Poznania.

- Dlaczego? Bo sprawa bazy NATO jest przesądzona, to do nas przylatują ludzie z zagranicy i nie mają czasu, aby iść "do miasta" tłumaczy J. Kledzik - ewentualnie późną nocą do hotelu, aby się przespać i rano są już tutaj. Zatem miasta nie widzą, ale widzą nasze osiedla, bo przychodzą do sklepów po różne drobne zakupy. Widza, że nie wszystko jest tak jak powinno być. Przecież oni porównują nas z innymi krajami, gdzie stacjonowali. Jestem przekonany, że tylko dzięki manewrom NATO zainstalowano u nas bankomat... Nie umniejszam roli Starówki, bo to autentyczna wizytówka Poznania - tak, jak w każdym innym mieście na świecie. Jednak z uwagi na przebywanie w Głuszynie i okolicach cudzoziemców trzeba zrobić porządki właśnie tutaj.

- Nasz krajobraz można ożywić, stawiając w dolinie Głuszynki małe pensjonaciki, stanice wędkarskiw - twierdzi Jerzy Kledzik. - A może ktoś zainteresowałby się pokładami torfu w dolinie Głuszynki? To wszystko stworzyłoby miejsca pracy. Są one na naszych osiedlach potrzebne, bo największym "zakładem pracy" jest tylko jednostka wojskowa. Zdecydowana większość mieszkańców pracuje w centrum Poznania, w poznańskich marketach. I tu pojawia się problem - jak ci ludzie mają późną nocą dojechać do domu, skoro ostatni kurs naszego autobusu jest około godziny 23? Pod względem komunikacji czujemy się dyskryminowani. Może władze miasta wreszcie zweryfikują swoje poglądy, jeśli chodzi o takie osiedla jak nasze?

 

Tekt: Ewa Kłodzińska
Zdjęcia: Sławomir Seidler


Copyright © 2013-2017 by InterLaNet Dariusz Ludwikowski